Ambasador Ashe

Wiza - bilet wstępu do USA
Wiz nie potrzebują obywatele 37 krajów - m.in. Słowenii oraz Brunei(!).

Vicekonsul Rudensky-Silver

Pierwsze spojrzenie USA na co dzień "Murzynowo" Perły budowlane Poradnik emigranta Praca Wiza
Krótka historia USA Galeria Podstawowe informacje em@ile 2003/2007 USA today

UWAGA (oprócz wizy) - jeśli wybierasz się do USA, zapoznaj się z informacją ze strony ambasady..



Co roku USA zarabiają na opłatach za wizy (wydane i nie) w Polsce 16 milionów dolarów !!!

Aby wjechać do USA każdy Polak musi wcześniej uzyskać wizę:

Najlepiej złapać Bin Ladena (wiza S-5) albo dostarczyć listę rosyjskich szpiegów w USA (wiza S-6). Przewidziano 250 wiz typu S rocznie dla kolaborantów i donosicieli.

Zdobycie wizy pobytowej (emigracyjnej) jest bardzo trudne, ale możliwe. Wszelkie informacje można uzyskać w ambasadzie, (trzeba zapłacić). Przestrzegam przed firmami pośredniczącymi.

Wiza turystyczna B2: najpierw trzeba zadzwonić pod numer 0-700...i posłuchać automatu (Mr. Hill twierdzi, że przeciętna rozmowa trwa ok. 5 minut, co wcale nie jest drogo!!!), później wypełnić formularz wizowy i zgłosić się w wyznaczonym dniu na rozmowę do Warszawy albo Krakowa.Odmowa wizy W formularzu są pytania o choroby zakaźne, członkostwo w PZPR, karalność (nieważne, za co). Często rozmowa z konsulem kończy się odmową (obrazek obok). Dawniej wizę dostawali emeryci trwale niezdolni do pracy (ukończone 80 lat, najlepiej na wózku inwalidzkim), osoby znane lub wyjątkowi szczęściarze, ostatnio jest coraz lepiej - Wielki Brat zrozumiał, że w Polsce też mozna zarabiać parę złotych i jechać turystycznie do Ameryki. Ale w dalszym ciągu często nie pomagają dokumenty o superzarobkach, domu, samochodach itp. - pracownik konsulatu (szczególnie pewna Afroamerykanka w Warszawie) z góry zakłada, że i tak chcemy go oszukać i jechać do pracy.
Ubiegać można się raz w roku - spotyka się pod konsulatem rekordzistów, którzy próbują od kilkunastu lat.
Przez pewien czas dostawało się wizę ważną 10 lat. Ostatnio potrafią dać jedynie na miesiąc.
Firmy pośredniczące w uzyskaniu wizy biorą od 2tys.$ wzwyż. Większość biorących pieniądze z góry to oszuści.

Wizę służbową B1 dostać o wiele łatwiej, ale trzeba mieć dobre papiery - najlepiej mają pracownicy poważnych firm, szczególnie amerykańskich (dla których o wizę służbową występuje firma), udający się np. na szkolenie do centrali w USA.

W najlepszej sytuacji są osoby duchowne płci obojga, chcące jechać na jakiś czas. Wiza religijna (R) przyznawana jest automatycznie, wystarczy pismo (byle prawdziwe) z kurii.

Dziennikarze (ale tylko z poważnych mediów) wysyłani przez swoje redakcje na dłużej dostają wizę I. Kiedyś upoważniała do starania się o "Social Security Number" (patrz - Poradnik emigranta) i praktycznie legalny stały (a nie emigracyjny) pobyt w USA; niestety, po 2001 potrafią dać wizę typu I ważną 1 miesiąc.

Studenci mają jeszcze do dyspozycji wizy serii F, M, J, Q - można wyjechać na wakacje albo na cały rok, uczyć się, pracować (kiepskie pieniądze, ale zawsze). Informacje można znaleźć bez problemu w ambasadzie albo w internecie. Koszty w granicach 2tys.$ (z góry). Pośrednicy - typu Work And Travel - trudno im zaufać.

Ostatnia deska ratunku to ślub (wiza "K") z obywatelem USA lub osobą mającą stały pobyt. Można to załatwić "ponad granicą", za pośrednictwem polskiego konsulatu w USA, ale trzeba być przygotowanym na masę pytań o szczegóły (również intymne) tej drugiej osoby, oraz trochę uzbroić się w cierpliwość (minimum - rok).

Wizy "sponsorowane", typu H-1B itp - np. ktoś z Ameryki gwarantuje ci pracę, i przekonuje urzędy i konsulaty, że Twoja obecność w USA jest dla niego niezbędna. Więcej o tego typu wizach, jak też o łączeniu rodzin (rodzice, dzieci itp.) tutaj. Sponsorowanie przez pracę to często nieodłączny element wizy z loterii DV.

LOTERIA WIZOWA (DV). Losowanie odbywa się co roku, jesienią. Od 2004 roku (DV-2006) zgłoszenia przyjmowane są tylko przez internet, pod adresem www.dvlottery.state.gov.
Starać może się każdy, ZA DARMO!!!
Ale uwaga - w od 2006 roku Polacy NIE MOGĄ BRAĆ UDZIAŁU, bo za dużo ich przyjechało do 2005 roku - Wielki Brat woli przyjmować potencjalnych terrorystów.
Wszelkie firmy oferujące płatną obsługę to oszuści i naciągacze!!! (w sieci roi się od OFICJALNYCH stron Loterii, gdzie na długo przed terminem losowania można zapewnić sobie ponoć pewność dostania wizy, z reguły kosztuje to parędziesiąt dolarów - naiwnych nie brakuje).
Ale nawet po wylosowaniu wyjechać mogą tylko wykształceni (min. matura), specjaliści, przedstawiciele poszukiwanych zawodów... Są firmy, które zajmują się tzw. "sponsorowaniem przez zawód", oczywiście nie za darmo.
Nawet spełniając warunki można nie dostać wizy - bo obowiązuje limit dla Polaków (3500 osób); a losuje się ok. 5 tysięcy; do tego każdy wylosowany to potencjalnie również jego kilkuosobowa najbliższa rodzina. Dlatego też, gdy się poszczęści i przyślą zawiadomienie JAK NAJSZYBCIEJ trzeba zacząć załatwiać dokumenty.
Przykładowe Wyniki (DV-2004 z 2002 r.) są tutaj.


Wygrana w Loterii - Zielona Karta - wcale nie zielona.

Za każdą wizę (oprócz loteryjnej) płaci się z góry 100 dolarów. W przypadku odmowy nie oddają.

Wiza wydawana jest jednorazowo, w przypadku zagubienia paszportu z wizą zaczynają się poważne problemy. Jeśli wymieniamy paszport, a wiza jest jeszcze ważna, należy dopilnować, aby oddano nam stary z NIEUSZKODZONĄ stroną gdzie jest wiza, i do Ameryki jeździć z obydwoma.
Jeśli kobieta po ślubie nieopatrznie zmieniła nazwisko, a przy okazji paszport, jankesi nie przepiszą wizy automatycznie, zaś na granicy mogą nie uznać wizy w paszporcie z innym nazwiskiem.


Od wizy ważniejszy jest urzędnik USCIS (d. INS) na granicy albo lotnisku, po szczegółowym przepytaniu (lepiej albo znać dobrze angielski - przy wizach biznes, dziennikarz itp., albo w ogóle udawać niemowę - przy pozostałych) wbija do paszportu jeszcze jedną pieczątkę - na przykład:

Bez terminu - ale nie dłużej niż pół roku

Z określonym terminem wyjazdu

gdzie będzie określony termin wyjazdu (np. miesiąc) lub nie (wtedy jest to automatycznie 6 miesięcy).
Od 2001 roku urzędnicy UNCIS traktują robotę jeszcze poważniej, potrafią zawrócić do Polski przy najdrobniejszym podejrzeniu, że nie mówi się prawdy albo chce pójść do pracy. Rozmowa przypomina rozmowę z konsulem w Polsce. Najlepiej jest dobrze mówić po angielsku i trzymać się od początku jednej wersji. Ktoś, kto nie mówi (sprowadzą tłumacza) a twierdzi, że przyjechał na biznes szkolenie albo coś załatwiać jest bez szans. W przypadku przedłużenia pobytu (do pół roku) lepiej nie wjeżdżać do USA przez 3 lata, przy dłuższym - można zapomnieć o powtórnym wjeździe. Potrafią zawrócić bez powodu (nawet kilka osób dziennie). Rozmowa jest jak przesłuchanie - patrz prosto w oczy, bądź pewny tego, co mówisz, nic nie kręć, choćbyś łgał jak pies. Jeśli powiesz, że chcesz być pół roku, lepiej miej konkretną motywację.

Do paszportu przyczepią karteczkę - kawałek deklaracji wizowej, wypełnianej w samolocie. Lepiej jej nie zgubić.

Podczas wjazdu do USA należy wypełnić jeszcze deklarację celną (ostatnio po polsku), trzeba tam zaznaczyć, czy miało się kontakt ze zwierzętami (dzikimi i hodowlanymi), czy wwozi się ziemię, żywność lub owady (pchły ?). Należy odpowiedzieć NIE na wszystkie pytania.

Najważniejsze to wjechać - opowieści o deportacjach to z reguły fantastyka (choć ostatnio jest pomysł, żeby INS urzędował jeszcze na terenie Polski!!!).

Amerykanie (łącznie z ich prezydentem) podobnie jak niegdyś ZSRR zapewniają, że jesteśmy ich najważniejszym europejskim sojusznikiem. Ciekawe, czy my, Polacy - najważniejsi US sojusznicy doczekamy się kiedyś ruchu bezwizowego.


Przy wejściu do przybytku naszego sojusznika zostaniesz dokładnie przeszukany. Zabiorą ci wszelkie przedmioty dla nich podejrzane (telefon, obcinacz do paznokci...). Będziesz widział wychodzących z płaczem, upokorzonych ludzi. Często Ciebie też spotka ten los.

Pod ambasadą, po atakach na WTC
Miłość do Ameryki jest ślepa i głucha.


W 2002 roku Amerykanie rozpatrzyli pozytywnie 100 tysięcy spośród 160 tysięcy wniosków wizowych złożonych w Polsce. Czyli jakieś 250 osób dziennie odchodzi "z kwitkiem". Sami Jankesi od 1992 roku nie potrzebują wiz do Polski.


Problemy czołowego terrorysty Kazika Staszewskiego z wjazdem do USA - czytaj tutaj.


Poniżej link do Ambasady USA w Polsce - ale strona (polska) jest po angielsku, jedynie kilka skrótowych informacji po polsku, wszelkie informacje nt. wizy turystycznej - na telefon "zarobkowy" 0-700... (ponad 4zł/minutę!!!):


Warszawa, al. Ujazdowskie 29-31, tel. (+22) 628 30 41.


Jeśli nie dostałeś wizy, a jankesi potraktowali Cię jak szmatę, możesz się pożalić poniżej:

White House Mailing Address:
The White House
1600 Pennsylvania Avenue NW
Washington, DC 20500


President B. Obama:
president@whitehouse.gov
tel. +01 877 2004899

Vice President:
vice.president@whitehouse.gov

First Lady:
first.lady@whitehouse.gov

Telefony do Kongresu USA:
+01 877 7628762
1-800 6483516 - bezpłatny z terenu USA

© Stella LaMeer 2000-2007